PONIEDZIAŁEK, WTOREK, ŚRODA, CZWARTEK I TAK DALEJ - jeżeli mamy choć odrobinę szczęścia to każdego dnia budzimy się zdrowi, wyspani i szczęśliwi witając nowy dzień. nowy dzień przynoszący nowe wyzwania, problemy, łzy, uśmiechy, radości i smutki. podnosimy się z łóżka, pijemy szybką kawę i pędzimy na busa, do sklepu, do pracy, do szkoły. pędzimy tak cały poranek, nie zatrzymując się ani na chwilę, spotykając mnóstwo nieznanych nam osób. Nieznanych osób, które tak jak my gdzieś podążają. widzimy pielęgniarkę, która odprowadza córkę do przedszkola, kochającego męża, który z samego rana idzie po cieplutkie bułki do sklepu, sprzedawczynię w owym sklepie, która zaczęła I zmianę już o 6. rano, widzimy znajomą twarz palącą papierosa przed szkołą, panią przytupującą nogami z niecierpliwości na spóźniającego się busa (...) dziesiątki ludzi, o których pochodzeniu, codziennym życiu, przyzwyczajeniach, czy p r o b l e m a c h nie mamy zielonego pojęcia. Czasem mam ochotę powiedzieć "ja pierdo*e , co ja tu robię". wyjechać i upajać się nieznanym pięknem, nie zamykając się do końca, zostawić uchyloną furtkę, w razie gdyby moje problemy okazały się niczym w porównaniu z otaczającym chaosem. bo każdy ma problemy te mniejsze i te większe, jednego dnia wydaje się, że nic nie przeszkadza naszemu szczęściu a kolejnego pojawia się milion przeszkód, smutków i łez (...) dopiero, gdy jesteśmy w stanie uświadomić sobie, że ten KTOŚ ma problemy większe niż nasze jesteśmy gotowi na powrót przez uchyloną furtkę, będącą jedynym wyjściem uświadamiamy sobie wtedy, że nasze problemy są minimalne w porównaniu do czyichś.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz